Vairāgya

Według znanej definicji Patañjalego vairāgya jest praktyką „kontroli świadomości, która znosi pragnienie widzianych (dṛṣṭa) lub zasłyszanych (ānuśravika) przedmiotów zmysłów (viṣaya)” (YS 1.15). Samo słowo składa się z przedrostka negującego „vi” (który zmienia się w „vai”) oraz słowa „rāga”, które oznacza zamiłowanie, przywiązanie, miłość lub upodobanie do czegoś. Stąd praktyka bezpragnieniowości pociąga za sobą świadomy brak zainteresowania wszystkim, co może nam się podobać lub czego pożądamy – niezależnie od tego, czy mamy z tym czymś kontakt bezpośredni czy dowiedzieliśmy się o tym z drugiej ręki.

Warto zaznaczyć, że w teorii jogi obojętność w stosunku do tego, co postrzegamy zmysłami (viṣaya) nie oznacza braku samych pragnień. Doświadczone kiedyś przyjemności nie znikają, ale pozostawiają trwały ślad w naszym umyśle (saṃskāra). Kiedy pojawiają się ku temu sprzyjające okoliczności, saṃskāry aktywują się, nakłaniając nas do działania, którego celem jest ponowne dążenie do przyjemności. A zatem vairāgya nie polega na unikaniu przedmiotów zmysłów, ale praktykowaniu w sobie świadomego dystansu, kiedy mamy z nimi kontakt. Jak zauważa X-wieczny komentator dzieła Patañjalego,  Vācaspati Miśra, siła wyrzeczenia nie polega na byciu wolnym od pragnień, ale na byciu wobec nich obojętnym. Kluczowy wydaje się zatem taki stan świadomości, w którym pomimo tego, że mamy pragnienia one nie mają nas.

Celem praktyki bezpragnieniowości nie jest jednak umartwianie się poprzez ciągłe wyrzekanie się zmysłowych przyjemności. Podkreślanie roli vairāgya w praktyce jogi wydaje się raczej uznaniem prostego faktu, że ciągła pogoń za pragnieniami prędzej czy później prowadzi do stanu cierpienia (duḥkha), a joga od cierpienia ma nas uwalniać. Każda przyjemność bowiem mija, a brak możliwości jej powtórzenia potrafi zmienić życie w koszmar ciągłego braku. Doświadczamy tego na co dzień, kiedy tracimy coś, do czego się przyzwyczailiśmy, co dawało nam radość i budowało poczucie bycia spełnionym albo gdy mamy kontakt z kimś, kto żyje jedynie wspomnieniami minionych uniesień. „Przyjemności ze zmysłów zrodzone są jedynie źródłem cierpienia. Mają swój początek i kres. Ten, kto posiadł mądrość (budhaḥ) nie znajduje w nich radości” – podkreśla Bhagavadgītā (5.22).

Praktyka vairāgya pewnie nigdy nie należała do najłatwiejszych – także w czasach Patañjalego, ale dzisiaj wydaje się szczególnie trudna. Współczesna cywilizacja Zachodu opiera się w końcu na konsumpcji, a więc kulturze nadmiaru. Nasze zmysły wystawione są na ciągłe bodźce płynące z reklam. Otacza nas powszechne przyzwolenie na korzystanie z przyjemności czy wręcz oczekiwanie, że robić to będziemy. Wiele osób definiuje się poprzez przedmioty lub doświadczenia, których celem ma być dostarczanie przyjemnych doznań. Nie dostrzegamy często, że to nienasycenie może mieć także swoją ciemną stronę i że vairāgya może być skuteczniejszą odpowiedzią na pojawiąjące się pragnienia niż ciągła pogoń za nimi.